Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Niepełnosprawnych Ruchowo w Busku-Zdroju

Historia szkoły (foto archiwum )


Historia szkoły (fotoarchiwum)

"Szkoła na Górce" - rys historyczny SOSW dla Niepełnosprawnych Ruchowo w Busku-Zdroju


"Życie ludzkie jest jak gra w kości.
Jeśli nam się nie dostała do rąk ta kość,
której chcemy, trzeba starać się
jak najlepiej wyzyskać tę, która
nam była przez los sądzona".

(Terencjusz)


Z tej rady wybitnego kartagińczyka skorzystało przez 38 lat ponad 2 tysięce młodych ludzi - absolwentów Zespołu Szkół dla Niepełnosprawnych Ruchowo w Busku Zdroju, popularnie nazywanego przez mieszkańców Buska i nie tylko "Szkołą na Górce". A i dziś odwiedzający nas absolwenci, zgodnie twierdzą, że tu dopiero stworzono im szansę normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Tu czuli się jak ich zdrowi koledzy w masowej szkole, chodź przyznają, mieli od nich lepsze warunki. Z rozrzewnieniem wspominają swoją szkołę, swoich wspaniałych nauczycieli i wychowawców, którzy nie tylko potrafili wpajać im wiedzę, ale również uczyli, jak pokonywać swoje słabości, jak nie uginać się przed cudzą fizyczną przewagą i wreszcie, jak korzystać z pełni życia mimo ograniczeń. Znamienne są słowa jednej z absolwentek odwiedzających szkołę: "Wszystko co zdobyłam w życiu, zawdzięczam tej szkole. Tu nauczyłam się zawodu, poznałam męża, założyliśmy rodzinę, mamy dwoje uroczych dzieci". Czy słowa te nie są doskonałą zapłatą dla tych, u których już przed wojną powstała myśl poszerzenia bazy istniejącej od 1922 roku szkoły w Sanatorium Rehabilitacyjnym w Busku Zdroju, dla tych, którzy przed pół wiekiem wyrazili poparcie dla idei powstania szkoły zawodowej wreszcie dla tych, którzy przyczynili się do realizacji idei: inicjatorom budowy, sponsorom, budowniczym tego wspaniałego dzieła.


Przed kilkoma laty pożegnaliśmy Stanisława Grabskiego, który niemal całe zawodowe życie poświęcił pracy z dziećmi i młodzieżą specjalnej troski. To on był pierwszym dyrektorem "Szkoły na Górce". Dzięki jego zaangażowaniu już we wrześniu 1971 roku, około 200 młodych ludzi z całego Kraju z dysfunkcjami narządów ruchu zasiadło w ławkach szkoły zasadniczej i pełnej szkoły podstawowej, dla której przejściowo wykorzystano bazę Ośrodka. Sytuacja ta związana była z trwającą budową warsztatów szkolnych. Dostosowywano stanowiska uczniowskie do nowych zawodów, bardziej modnych i atrakcyjnych np. monter aparatury radiowej i telewizyjnej. Dalszy bieg wydarzeń dyktowało życie. Nigdy nie zabrakło nam entuzjazmu, wynikiem którego był stały rozwój, podnoszenie kwalifikacji, tworzenie programów i rozwiązań autorskich. Stopniowo w miejscu szkoły podstawowej powstało liceum. Na początek w oparciu o miejscowy Zespół Szkół Zawodowych, ale już w roku 1993 - opuścili nasze mury maturzyści, którzy egzamin dojrzałości składali w Ośrodku.


W ostatnim okresie zostały utworzone nowe typy szkół, powstały też nowe kierunki kształcenia w ZSZ. Nasze szkoły to: Gimnazjum, Liceum Ogólnokształcące, Technikum Elektroniczne, Zasadnicza Szkoła Zawodowa, Uzupełniające Liceum Ogólnokształcące oraz Szkoła Policealna. W ZSZ kształcimy na kierunkach: mechanik-monter maszyn i urządzeń, elektromechanik, ślusarz, krawiec. Opracowujemy strategię również na kolejne lata. Planujemy, aby nasze gimnazjum stało się podstawą kształcenia, aż do ukończenia u nas szkoły policealnej. Tworzymy warunki dla kształcenia ustawicznego.


Mamy wizję Ośrodka z doskonałą bazą i zasobami ludzkimi, które przez prawie 40 lat działania pozwoliły naszym uczniom:

-zdobywać atrakcyjne zawody w przekonaniu, że każdą pracę wykonuje się solidnie, a wszystko co zrobił człowiek da się naprawić;

-zdawać maturę i podejmować kształcenie na studiach;

-uczestniczyć w licznych wycieczkach, rajdach pieszych, obozach kondycyjnych, spływach kajakowych;

-uczestniczyć w konkursach, festiwalach, różnego typu imprezach oraz organizowanych przez siebie studniówkach;

-rozwijać swoje zainteresowania, nie tylko zawodowe, ale i artystyczne, sportowe;

-zdobywać medale Mistrzostw Polski, Europy i Świata w łucznictwie, tenisie stołowym, pływaniu, lekkiej atletyce, narciarstwie klasycznym zjazdowym czy siatkówce na siedząco;

-uczestniczyć w Igrzyskach Paraolimpijskich począwszy od letnich w Arnhem poprzez Atlantę do Sydney oraz zimowych od Insbrucku poprzez Albertville, Lillehamner do Nagano;

-poprawiać zdrowie i kondycję fizyczną w doskonałych warunkach do rehabilitacji w gabinetach fizjo i fizykoterapii, na siłowni, sali gimnastycznej, boisku, itd..


Kiedy 38 lat temu przyszedłem do tej szkoły świeżo po ukończeniu studiów matematycznych, nigdy nie myślałem, że całe zawodowe życie poświęcę tej szkole. I choć miałem wiele różnych propozycji, uznałem, że moja szkoła co prawda jest inna, ale za to lepsza, daje więcej satysfakcji i wyniki pracy widać gołym okiem. Nie wiem czy jest jeszcze choćby jedna szkoła, której czterech absolwentów znalazło poczesne miejsce we wspaniałej Encyklopedii Ilustrowanej Witolda Duńskiego "Polscy Medaliści Olimpijscy i Paraolimpijscy od Paryża 1924 do Sydnej 2000", obok tak znakomitych sportowców jak: Janusz Kusociński, Irena Szewińska czy Robert Korzeniowski? Wielu z nich jest w kadrze na następne Olimpiady. A przecież pierwsze kroki stawiali u nas, co z dumą przy różnych okazjach powtarzają. Po ukończeniu jakiej szkoły absolwenci wypowiadają się o niej tak, jak nasza cytowana wyżej. W tej szkole przeszedłem wszystkie szczeble awansu zawodowego do dyrektora włącznie. Tu mogę żegnając absolwentów powiedzieć: różnie tu u nas bywało, ale to jest "nasza szkoła, Wasza i moja". Tu możecie zawsze przyjechać, chwalić się swoimi sukcesami i zawsze będziecie życzliwie przyjęci, a w sytuacjach trudnych, możecie jak zawsze liczyć na naszą pomoc.


Dziś mam tylko jedno życzenie, aby "moja szkoła" przeszła bez szwanku przez różne zawirowania związane z wdrażaniem reformy edukacji i robiła dalej tyle dobrego co dotychczas. Nie napisałbym tego, gdybym nie był przekonany, że moje życzenia się spełnią. Musimy kontynuować to wspaniałe dzieło o nazwie "Szkoła na Górce", jesteśmy to winni tym wszystkim, którzy za motto swych działań przyjeli kiedyś słowa nestorki polskiej pedagogiki Marii Grzegorzewskiej: " Nie ma kaleki, jest człowiek".


mgr Jerzy Paradowski
Wicedyrektor ds. edukacji

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć archiwalnych z lat 1977-1985 ze zbiorów p. Piotra Kalety